jak pomyślałam, czy muszę myśleć co jest moją pasją, to stwierdziłam WCZORAJ (oczywiście sprowokowana Twoim newsletterem), że przecież ja ją odkryłam! Wiem czego chcę! Przecież robię to wytrwale od lat! Mimo jęków dzieci ciągle moja głowa siedzi w TYM. Niby nie mam czasu, ale jakoś od lat żuję temat, jak jest chwila to przeżuwam jeszcze raz i w końcu czuję, że ta trawa już przeszła chyba przez trzeci żołądek (jak u krówki
i lada chwila będzie mleko!
))
4. strasznie mi dobrze, że tak pięknie i sensownie dzielicie się swoją pasją w odkrywaniu pasji i dbasz o moją edukację finansową. Od chyba 2 lat pracuję nad zyskami inspirowana Twoimi wskazówkami (ostatnio chyba z 400 zł po roku mi urosło na lokatach!). To pierwsze moje inwestycje!
Małgosiu (tak mi milej do Ciebie mówić), robisz dobrą robotę, wytrwaj, nie przestawaj, ja potrzebuję Twojego zapału i wiedzy. Polecam Cię moim bliskim kobietkom. Czołem!
Ula
PS Nie wiesz o czym pisze Ula? O co chodzi z tą pasją? Kliknij, czytaj, pozostań z nami w kontakcie!

Możesz mieć wszystko. Po prostu nie możesz mieć wszystkiego w tym samym czasie. Oprah Winfrey
O s z c z ę d z a n i e to długi i mozolny proces, na który czyha wiele niebezpieczeństw. Dlatego warto zastosować zasadę ograniczonego zaufania do samej siebie… Przecież jest tyle mniej lub bardziej ważnych powodów, żeby „dobrać się” do swoich oszczędności.
Jeżeli chcesz uniknąć efektu pustego konta oszczędnościowego warto stosować zasadę „zapłać najpierw sobie”. Postępując według tej zasady nie czekasz do końca miesiąca, aż zostanie Ci jakaś nadwyżka finansowa, tylko w pierwszej kolejności, na początku miesiąca (tuż po wypłacie) przelewasz na swoje konto oszczędnościowe określoną, stałą kwotę.
Czytaj dalej »
Pozwolę sobie opublikować list od Patrycji, która zapisała się na poradnik: Jak być zadbaną finansowo kobietą (to NAPRAWDĘ ostatnie dni, kiedy jest on darmowy). E-mail Czytelniczki zaczyna się laurką, a kończy dość cierpkimi słowami…
Witaj:-)
Poradnik zmusił mnie do przeanalizowania mojego życia, dzięki niemu założyłam III filar sobie i mężowi, staram sie kontrolować wydatki, zmieniło sie moje podejście do zakupów jako sposobu na chandrę, ale…nie jestem w stanie zmusić się do zainteresowania się giełdą i wszystkim, co z tym związane: czytanie pism branżowych, przyswajanie słownictwa, zapisanie się do „kółka zainteresowanych inwastycjami” – w tej poradzie brak mi konkretów, tu czuję, że za dużo jest ode mnie wymagane, łatwo jest napisać: czytaj, zapisz się, pytaj, etc, – wolałabym konkrety, nie wiem, może jakieś adresy do osób, które sie na tym znają i mogłyby poprowadzić, przynajmniej na początku? – jest to dla mnie tak abstrakcyjny temat ( giełda, papiery wartościowe, inwestycje), że potrzebna mi wyraźniejsza, bardziej konkretna pomoc….może gdybyś napisała, co Ty konkretnie robisz, jakie ruchy wykonujesz i co się po każdym takim ruchu dzieje – byłoby bardziej zachęcająco:-)
Bardzo dziękuję za poradnik, uważam, ze to świetna sprawa, dla każdej kobiety.
Serdecznie pozdrawiam.
Patrycja
Wiecie co, Patrycja ma rację: łatwo jest mi napisać zrób to czy tamto… ale hola, hola, dziewczyny!

30 listopada 2011 roku – rusza druga edycja akcji Dzień Darmowej Dostawy. Dzisiaj internetowe sklepy biorące udział w akcji oferują swoim klientom całkowicie darmową dostawę zamówień, niezależnie od ich wartości, sposobu płatności czy metody wysyłki.
Które e-sklepy biorą udział w akcji? Lista: http://www.dziendarmowejdostawy.pl/
Tak wiec masz czas do północy, aby na wyjątkowo korzystnych warunkach móc za kilka dni wyręczyć zapracowanego Mikołaja;) … lub zrealizować którąś z przyjemności z Twojej listy. Pamiętaj, aby były to przyjemności, które nie będą miały negatywnego wpływu na Twój przedświąteczny budżet domowy, tylko wzmocnią Twój rozwój osobisty, więcej w tematycznym wpisie a przede wszystkim w e-poradniku Jak być zadbaną finansowo kobietą?

Z przyjaciółką Magdą Mojduszko (po prawej), podczas seminarium Fabryki Dobrej Energii, www.fabrykadobrej.pl
Kiedy po wejściu na salę wykładową poleciała w moją stronę żółta miękka piłeczka z napisem FABRYKA DOBREJ ENERGII, podobnie jak w przypadku pozostałych uczestników seminarium rozwoju osobistego „Obudź swój umysł”, wiedziałam, że jestem w dobrym miejscu. Parafrazując słowa Alfreda Hitchcocka – na początku było trzęsienie ziemi, a potem ta energia wciąż narastała. Na szczęście, Raddison Blu Centrum Hotel w Warszawie, gdzie odbywało się seminarium, wyszedł na tym obronna ręką.
To ciekawe, jak podczas jednego weekendu można zmienić postrzeganie siebie i świata dookoła. Zrobiły to, na początek, dwa porywające wykłady Iwony Majewskiej-Opiełki. Dowiedziałam się, że w momencie urodzenia my wszyscy w darze od natury dostaliśmy cztery dary człowieczeństwa: samoświadomość, sumienie, wyobraźnię i wolę. Wiedziałaś o tym, droga Czytelniczko, że bez ich rozwoju trudno osiągnąć sukces? Tylko 10 % wpływu na niego stanowią tzw. okoliczności zewnętrzne, cała reszta to Ty! To Ty decydujesz, o czym myślisz, jakim językiem mówisz, a tym bardziej – co robisz. Dowiedziałam się więc, że nawet Twoja intuicja może być zaprogramowana i to tak, aby dobro i piękno stały się Twoimi nawykami.

Zewsząd słychać o kryzysie, o bankrutującej Grecji, a nawet o groźbie wojny (!) wiszącej nad państwami unii europejskiej. Podobno od ośmiu lat nie było tak mało ofert na rynku pracy… W związku z powyższym być może nie jest to najlepszy moment by forsować podwyżki czy stosować jedynie teorii obfitości – nie wystarczy powtarzanie afirmacji o spływającym na Ciebie i Twoją rodzinę dostatku… To oczywiście ważne z psychologicznego punktu widzenia, by oczekiwać wiele, a nawet znacznie więcej niż podpowiada rozsądek (osobiście robię tak każdego dnia, trochę jak wiedźma co zaklina rzeczywistość i mówiąc szczerze – to działa!).
Psychologia pozytywna – jak najbardziej, ale w kontakcie z rzeczywistością, bo trzeba podjąć konkretne działania! Biorąc pod uwagę wspomnianą negatywną kampanię w mediach oraz skutki jesiennych chandr (coraz krótsze dni skłaniają nas do poszukiwania światła w galeriach handlowych:) proponuję abyśmy w ten weekend złapały się za portfele i zrobiły mały rekonesans finansowy, aby odzyskać – jeżeli nie poczucie bezpieczeństwa finansowego, to poczucie finansowej KONTROLI.
Kilka dni temu rozpoczął się rok akademicki, miesiąc wcześniej rok szkolny… Zawsze jak spadają kasztany zbiera mi się na wspominki – jak to kiedyś było, kiedy jedynym obowiązkiem było „uczenie się”. Czy rzeczywiście były to takie „miodowe lata”? Nie ma co ukrywać! Byłam typem szkolnego kujona. Chcąc zaspokoić oczekiwania mojej rodziny, z każdego niemal przedmiotu „musiałam” pochwalić się 5, w najgorszym przypadku 4+ (a wtedy były już łzy rozpaczy;).
Absurdalne dążenie do perfekcji w każdej dziedzinie (czyt. wyspecjalizowanie się w zakuwaniu na blachę materiału z każdego przedmiotu) doprowadziło mnie do tego, że wylądowałam w liceum ekonomicznym, choć szybko potem odkryłam, że największą radość czerpię z wyrażania się przez narrację a nie przez cyferki… Ale, jak widać po tematyce tego bloga, nie ma tego złego…
Dlaczego o tym piszę? Myślenie: muszę być najlepsza we wszystkim, jest podobne w swojej logice do – musiałabym bardzo dużo zarabiać, żeby mieć oszczędności i poczuć wreszcie finansowe bezpieczeństwo (w domyśle: pozostanie to dla mnie nieosiągalnym luksusem).
Często piszecie do mnie, że idea oszczędzania pieniędzy i budowania bezpiecznej przyszłości w oparciu o finansowy bufor bezpieczeństwa jest świetna, jest Waszym ukrytym marzeniem, wręcz podstawową do życia potrzebą, ale… ale „nie macie z czego oszczędzać”, bo pensje zbyt niskie, drożyzna panuje a pod koniec miesiąca znowu czujecie się rozczarowane, bo nie odkładacie tyle, ile planowałyście lub nie odkładacie wcale.
Postanowiłam więc poszukać sposobów na oszczędniejszy styl życia. Dzisiaj o oszczędzaniu na jedzeniu – od kupowania produktów spożywczych po gotowanie potraw. Respektując wybrane zasady możesz być od kilku do kilkunastu dni ‘do przodu’. Być może unikniesz dziury budżetowej a może właśnie równowartość tych kilku dziennych racji żywnościowych zasili Twoje konto oszczędnościowe;)
Na początek kilka powalających faktów: szacuje się, że żywność marnowana każdego roku w USA mogłaby wyżywić 2 miliardy ludzi przez rok. Szacuje się, że w Polsce ok. 4 mln ton żywności wyrzucimy na śmieci – to tak jakbyśmy 3-krotnie zapełnili jedzeniem budowany Stadion Narodowy w Warszawie.
Od czego zacząć?