Kobieta w czasie. Jednodniowe szkolenie pozwalające lepiej funkcjonować w życiu.
Prowadząca: Iwony Majewska – Opiełka
Jeżeli chcesz powiedzieć: … lubię siebie, lubię swoją pracę, lubię swoje życie. … jestem świadoma swojej kobiecości, jestem świetną organizatorką … pracuję na kilu projektach z sukcesem, spełniam się w wielu życiowych rolach … wiem do czego dążę, wiem jaką chcę być kobietą za 10 lat. …to, to jest Twój czas kobieto;)
15 stycznia 2012r. (niedziela), w godzinach 10.00-17.00 Warszawa, BUDDHA SPA, ul. Aleje Jerozolimskie
“Kobiety najczęściej zwierzają się z braku czasu na robienie różnych rzeczy…choć i tak potem je często robią. Niestety owocuje to niepotrzebnym pośpiechem,chaosem – lub pozorami chaosu – co w konsekwencji przekładać się może na stres rodzący kłopoty ze zdrowiem i… wizerunkiem. Umiejętność zarządzania SOBĄ w czasie znacznie niweluje wspomniane stany. Poniższy program szkolenia koncentruje się na kilku kluczowych cechach charakteru pozwalających lepiejradzić sobie z wyzwaniami codzienności oraz dostarcza wiedzy na temat skutecznego gospodarowania czasem.” Iwona Majewska-Opiełka
IMO – doświadczony psycholog, doradca w zakresie rozwoju osobowości, trener liderów,mentor i doradca kadry kierowniczej, mówca motywacyjny, autorka 13 książek. Klikaj po więcej informacji, działaj już TERAZ:
Subscribe





Małgosia
/ 4 stycznia 2012Kobieta – ośmiornica z wieloma mackami. Wiele ról, wiele spraw – w tym jesteśmy dobre… Stworzenie wielozadaniowe, które do perfekcji umie rozciągać dobę do granic możliwości. Czasami biegnie przed siebie w takim pędzie, że musi co i już sprawdzać czy głowa nadal znajduje się na swoim miejscu… Potrafi wmówić sobie, że musi WSZYSTKIEMU sprostać i WSZYSTKIM pomagać. Czuje się wtedy jak super-wo-menka;) Czasami, bez wyraźnej przyczyny, wybucha jak wulkan albo staje się rzeką bez ujścia do morza… biada temu kto znajdzie się w jej pobliżu…;P Twórczy chaos, artystyczny nieład – to określa styl działania wielu z nas. Poprzeplatany okresami świetnej organizacji, harmonii i przykładnego porządku… by potem znowu wszystko zawirowało… Co wtedy w nas dochodzi do głosu? Wewnętrzny krytyk/sabotażysta (tego się nie da ogarnąć, nie jestem wystarczająco dobra), brak zaufania do samej siebie, brak spójności w tym co ja chcę a co wymaga ode mnie otoczenie. No i kompletny brak ustalania co ważne/mniej ważne, pilne/niepilne. Mówię: ok, dam radę, wezmę to na siebie. Myślę: boshe, znowu to samo, dajcie mi wszyscy spokój, nie jestem służącą! Robię: używam swoich rąk, oddaje swój czas, ale czuję, ze używam i zużywam siebie… czuję, że o harmonii: silna ja – inni, mogę znowu tylko pomarzyć…
Magdalena Witkiewicz
/ 4 stycznia 2012Szkoda, że nie w Gdańsku!